Cwany Krasnal

Krasnal z uporem maniaka odmawia mówienia w narzeczu polskim. Ciężko cokolwiek zrozumieć, o co chodzi takiemu niecierpliwemu grzdylowi. Jak ma dobry humor, to czasem coś powtórzy. Sama z siebie mówi/krzyczy/śpiewa: „Kaaasiaaa”, „jaaaaaaz” (co ma znaczyć „raz”, ale co oznacza „raz”? Tego nie wiemy, bo oznacza aż nazbyt wiele – słowo uniwersalne), „sama”, no i oczywiście „mama kumpa” (szczegół, że przeważnie po fakcie). Pewnie znalazłoby się parę innych słówek, ale są tak rzadko wypowiadane i nie chcą być powtarzane, że aż ciężko zapamiętać, co to było. Ale pomimo tej niechęci do mówienia w naszym języku (bo po swojemu to nadaje jak radio Wolna Europa), Krasnal to cwana bestia i ciężko ją oszukać.

Krasnal ma wiele namiętności, ale największą jest podczas spacerów obmacywanie wszystkich napotkanych na drodze samochodów. Podbiega do nich, pokazuje znaczek marki i czeka, byśmy nazwali dane auto. Proceder trwa od baaaaaaaaardzo dawna. Odkąd nauczyła się chodzić. Zatem miała czas napatrzeć się na znaczki samochodowe i zapamiętać, jak rodzice nazywają poszczególne autka.

I jakież było nasze zdumienie, gdy kiedyś nie popatrzyliśmy dokładnie na co pokazuje nasza cwaniara (dajmy na to było to Renault) i mówimy, że to Citroen. A ta stoi uparcie przy samochodzie i „jaaaz”, „jaaaaz”. No to my nadal, że Citroen. Krasnal pomału tracił cierpliwość. Dopiero, kiedy odkryliśmy pomyłkę i nazwaliśmy samochód prawidłowym „imieniem”, Krasnal poszedł dalej. Teraz czasem, jak chcemy się z nią podroczyć, to specjalnie nazywamy autka inaczej, a młoda się złości (tak wiem, złośliwi jesteśmy, ale nikt nie powiedział, że w życiu będzie łatwo). Nie odejdzie od samochodu, jeśli nie usłyszy nazwy, która pasuje do znaczka.

I dziś było podobnie. Był spacer, były samochody, było złośliwe droczenie się z mojej strony. I co się okazuje? Że moje dziecko jak chce, to potrafi powiedzieć coś po polsku Na razie opanowała dwie marki. Dochodzimy do samochodu (KIA), młoda swoim zwyczajem pokazuje znaczek, ja mówię Mitsubishi, a ta w krzyk, że nie. Powtarzam raz jeszcze Mitsubishi. Jeszcze większy krzyk. No to mówię, że ja nie wiem, co to za autko i jak ona wie lepiej, to niech mi powie. No i powiedziała z miną znawcy: „Kiiiija”. No a ja głupia Mitsubishi wymyślam! Sytuacja powtórzyła się przy maździe. Mówię od razu, że nie wiem, co to. A moje dziecko patrzy na mnie jak na opóźnioną w rozwoju i mówi: „Maaaziaaa”. Cóż. Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: