Pierwsze morskie wakacje :)

Co prawda było to już jakiś czas temu, ale chętnie podzielę się tym i tutaj🙂

Pierwszy raz wyjechaliśmy z Młodą na tydzień poza dom własny, poza dom dziadków. Sami całkiem, w nowym miejscu. I muszę powiedzieć, że podróż nawet nasz grzdyl zniósł dzielnie, mimo że z przesiadkami i przygodami była. Bo na linii Gdynia-Hel była wówczas komunikacja zastępcza, jazda z przesiadkami w Redzie, autobusem i tak dalej. Ale było w porządku. Po prawie całym dniu jazdy, w końcu wylądowaliśmy w naszym pokoiku u bardzo sympatycznej gospodyni.

Ogólnie jeśli chodzi o wyjazd, to nie jest tak źle z tym naszym Szogunem. Ale jeśli chodzi o zwiedzanie czegokolwiek. Jakieś paki ze stworami, akwaria i tym podobne, to Młoda jest jeszcze stanowczo za młoda. No chyba, że to taki typ. Niespokojny, rozbójniczy. Wszędzie jej było pełno, tylko niekoniecznie tam, gdzie chcieliśmy by poszła. Szybko się niecierpliwi, jeszcze szybciej złości.

Największy kłopot był z plażą. Bo Młodej się tam bardzo podobało i owszem, ale od jej pojawienia się innym dzieciom przestawało się podobać. Cóż, pokazywanie gdzie dzieci mają nosy i oczy brudnymi od piachu łapkami chyba nie było najlepszą zabawą w opinii owych dzieci i ich rodziców. I tak mi było szkoda Kasi, bo ona przecież nic złego nie chciała zrobić. Nie robiła krzywdy celowo. Ot, niechcący trafiała w oczko mocniej niż by chciała. Owszem, tłumaczę, że tak nie wolno, że nie wszyscy lubią takie spoufalanie się, ale do niej chyba jeszcze nie dociera. Jeden chłopczyk tak sobie ją zapamiętał, że potem nawet na ulicy uciekał przed nią. No nic nie poradzę. Musi sama z tego wyrosnąć. Albo ktoś musi jej zrobić taką przykrość, wtedy może zrozumie, że tak nie można. A że wkraczamy coraz szybciej w okres buntu dwulatka, to tłumaczenia mogę sobie wsadzić, głęboko pod poduszkę. No nic, pocieszam się, że nie będzie trwało to wiecznie. Chyba🙂

Był też mały nieprzyjemny akcent wyjazdu. Otóż, cała nasza trójka załapała jakiegoś wirusa. I o ile mi przeszło szybko, o tyle Mąż i Młoda męczyli się dość długo. Bieeedni. Ale to już było, minęło i już są zdrowi i pewnie zapomnieli o tych nieprzyjemnych chwilach.

Za to ile Kaśka miała babć i dziaaaadków?! Hehe. Trafiliśmy na turnus z mocno starszymi ludźmi. Normalnie Młoda robiła za gwiazdę stołówki🙂 Ale przynajmniej było wesoło😀 Oczywiście zdjęć narobiliśmy całe mnóstwo, ale tu tylko parę, tak na smaczek.

Aleja gwiazd sportu we Władysławowie

DSC00759

Mama oddawaj smoczek

DSC01028

Spacer Aleją z gwiazdą😉

DSC00762

Spotkanie przy fontannie😀

DSC00783

Aaaaale duża wanienka😀

DSC00787

Noooo taką piaskownicę to ja rozumiem😀

DSC00791

Chwila odwagi… i tylko chwila, potem już wanienkę Młoda obchodziła szerokim łukiemDSC00796

Gofrowe smaki

DSC00800

Tataaaa goń mnie😀DSC00807

A mam Cię!DSC00808

Uaha klony dwa😉DSC00811

Podziwiamy zachód słońcaDSC00828

Huziaaaa na tatęęę!DSC00849

W porcie z mamą😀DSC00871

Bezludne plaże nam odpowiadają😀DSC00939

Wygrzewanie kości z tatuśkiemDSC00979

Ale że znów zdjęcie?DSC00982

Pani na włościach😉DSC01007

A pocałujcie mnie wszyscy w pampersa!😀DSC01020

No to zabieram zabawki i lecę!DSC01024

Oj tataaaa, dajżeż spokój😀DSC01026

No i koniec przekazu obrazkowego😉 Miłego dnia😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: