Ocenianie po pozorach

A tak mi się skojarzyło z jednym obrazkiem wklejonym przez pewnego Mariusza, dotyczącym małżeństwa i życia. Co prawda skojarzyło nie bardzo na temat,ale cóż, niezbadane są ścieżki rozumowania kobiety🙂 Doszłam do wniosku, że nasz kraj i nasza rzeczywistość chyba bardzo smutna jest. Ludzie nie potrafią żartować z siebie, nie potrafią cieszyć się z byle pierdoły. A jeśli widzą kogoś, kto akurat potrafi, to upatrują w tym albo choroby psychicznej,albo jakiejś patologii. Na pewno naćpani, pijani i tym podobne. W niedzielę Rafał miał nockę. A młodej zabrakłoby pieluch, więc szybko polecieliśmy do Biedrony przed jego pracą. Po drodze, jak to zwykle my, śmialiśmy się jak głupi do sera. Przekomarzaliśmy się. Ja się darłam (po cichu): „Kędzierzyn Azoootyyyy”, Rafał: „Leeegia Warszaaaawa” i chciał swą krnąbrną żonę, która od jakiegoś czasu jest „Warszawianką” nauczyć, komu ma kibicować (taaa…żeby jeszcze sam kibicował, to bym to zrozumiała, a tak po prostu się wydurniał), ale moje serce należy do Opolszczyzny i siatkarzy i koniec, nic mnie nie przekona🙂 No i jak zwykle śmiechu było dużo, pstryczków w ucho też.

A tu z naprzeciwka idzie sobie rosły pan, mocno rosły. Ze słuchawkami w uszach i widzi scenkę przed sobą. Leci chłop z babą i wózkiem, baba zasłania rękami uszy, chłop próbuje ją w ucho pstryknąć. A że miał te słuchawki w uszach, to nie słyszał, że baba ze śmiechu się zwija i piszczy. Podchodzi bliżej, widzi, że baba ma wargę spuchniętą (przez francowatą opryszczkę), a na szyi ma jakąś szramę (jakiś durny pęcherz mi wyskoczył, chyba słońce mnie poparzyło, bo nawet nie wiem, skąd to) i co robi rosły pan? Zatrzymuje podejrzany element, wyciąga słuchawki i wali tekstem:” Dzień dobry, jestem policjantem” (przez myśl baby przebiegło, że każe im dmuchać w balonik, bo może myśli, że pijani się wybrali z dzieckiem na spacer) A pan pyta: „Czy czuje się pani zagrożona? Czy ten pan panią napastuje?”.

Rzadko brakuje mi języka w gębie. A i niebotyczne zdumienie też rzadko gości na niej. Oczy to chyba miałam jak 5 złoty. Zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać. Bo raz, że podejrzenie o napastowanie wydało mi się absurdalne, a dwa wyobraziłam sobie, jak Rafał musi się tłumaczyć ze zwykłych wygłupów. He he. Najpierw wystrzeliłam do rosłego pana, żeby sobie nie żartował, a potem oświeciłam go, że to mój mąż. Jasne, bycie w związku małżeńskim co prawda nie zapobiega napastowaniu, ale o tym już nie pomyślałam. Poszliśmy nie czekając na reakcje pana, bo jeszcze rzeczywiście kazałby nam dmuchać. W sumie nic by nie znalazł, ale jakiś taki obciach by był.😉 Już dawno nikt mnie tak nie ubawił.

Ale i w sumie zaskoczył pozytywnie, bo pierwszy raz, ktokolwiek się zainteresował, co się dzieje. Postawę obywatelską miał dobrze ów pan wyrobioną. Co nie zmienia faktu, że gdyby się nie izolował od świata słuchawkami, to by nie ocenił danej sytuacji po pozorach, tylko miałby wgląd w całość. I zrozumiałby, że ci ludzie przed nim idący, po prostu sobie żartują.🙂

1 komentarz

  1. vannzaw said,

    13/07/2013 @ 16:30

    stereotypy zabijają ducha społeczeństwa.
    http://vannzaws.wordpress.com/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: