A dziś apogeum

Dzień świra i marudy w jednym.

Jest tak pięknie na dworze, że stwierdziłam iż mały spacer nam nie zawadzi. Było pięknie. Do momentu, kiedy nie doszłam na plac zabaw. Ja już w domu czułam, że Krasnal coś nie bardzo swój jest. Ziewający. Widać było, że niechętnie wybiera się na spacer. No ale poszła. Wyjścia nie miała😉 Na placu zabaw chłopcy. No szał ciał. Bieganie, latanie, przeszkadzanie im w zabawie. Gdzie oni, tam i Młoda. Już mnie to zaczęło irytować. Chłopców chyba też. No ja nic nie poradzę, że Młoda na razie ma mentalność natrętnego dziecka cygańskiego, wysyłanego na żebry. Przepraszam, że tak brzydko piszę. Nic nie mam ani do Cyganów, ani do żebraków. Taka ich natura, los. Chodzi mi o zjawisko. Widać było, że starszy chłopiec ewidentnie ma dość młodej. No ale jakoś to zniósł.

A potem było jeszcze ciekawiej. Krasnal odkrył PIASEK. Odkrycie na miarę nobla. I wszystko byłoby fajnie, gdyby ów piasek nie był brudny i mokry. Moje dziecko przypominało po chwili zabawy górnika po całodziennej szychcie. Do tej pory ma „żałobę” za paznokciami. A jaki był bunt, jak chciałam ją umyć. Jaka rozpacz. A jeszcze większa obraza, jak na siłę wsadziłam ją do wózka i odjechałam w siną dal.

W domu wsunęła śniadanko drugie i w pięć minut zasnęła. Niestety. Spała tylko 1,5 godziny. Dla mnie to i tak dużo, bo w tym czasie obiad nastawiłam, w spokoju wypiłam kawę. Ale dla niej za mało. Obudziła się taka wkurzona, że przez dobrą godzinę nie można było z nią dojść do ładu i składu. Tak to jest, jak się wstaje przed 6 rano, poszaleje się, a potem nie dośpi. Chodząca furia i tajfun. Wszystko fruwało. Książki, poduszki, smoczki, butelki. Chciałam jej dać mleczko takie dla dzieci smakowe. Sprawdzić, czy jej podpasuje. Gdzie tam. Butelka zrobiła salto i wylądowała pod łóżkiem. Złośnica mała. Jak doszła do siebie to łaskawie się przeprosiła z mlekiem. I powiedzmy, że są widoki na to, iż w spokoju zje obiad. Właśnie będziemy się karmić. Ano zobaczymy, jak nam pójdzie. Natomiast przepięknie mamusię przyprawiła o nawrót bólu głowy. Swoją drogą, co to jest? Piękna pogoda, a mi łeb chce rozerwać?! Dobra. Idziemy. Możliwe, że jeszcze jeden spacer przed nami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: