Nocne przemyślenia

Spowodowane zaginięciem grzebienia. Jedynego, który jest w stanie rozczesać moje włosy, nie łamiąc się i nie wyrywając mi połowy kudłów z głowy.

Tak sobie myślę, że po ciąży – oprócz: dziecka, dodatkowych kilogramów i rozstępów, zostały mi jeszcze – darujcie wyrażenie – permanentny wkurw, wielkie pokłady agresji i bardzo szybkie (z byle powodu) wpadanie w złość.

Ogólnie jestem bardzo spokojnym i cierpliwym człowiekiem. Można mi było na głowę wejść, nawet przygnieść. Albo delikatnie strząsnęłam. Albo cierpiałam w ciszy. A od ciąży i porodu tak mi się porobiło, że aż się sama siebie boję. Wielka, tykająca bomba – tak powinnam się nazywać. I nie rozumiem, dlaczego tak jest. Nie, że jestem niezadowolona z życia. Bardzo się z niego cieszę, wiele rzeczy sprawia mi przyjemność. Kocham swoją rodzinę. Nie mam ani wielkich ambicji, ani wielkich wymagań. Chcę tylko spokojnego życia, bez stwarzania nic nie znaczących problemów. I pewnego pięknego dnia, dzieje się taka rzecz, że mam mord w oczach. Agresja aż się ze mnie wylewa.

Na szczęście nie wobec dziecka. Ona mnie raczej w głównej mierze rozśmiesza niż złości. A jeśli coś przeskrobie, to bywa, że klapsa na opamiętanie dostanie. Choć w zasadzie ów klaps nic dla niej nie znaczy. Już prędzej odczuje siedzenie za karę w łóżeczku, jako coś dotkliwego. Za mała jest, by te klapsy rozumieć. Poczuć też, wszak chroni ją pielucha.🙂 Zresztą na razie ta moja agresja nie objawia się przemocą, której się brzydzę. Tylko słowem, krzykiem, bardzo nieprzyjemnym zachowaniem. Gdzieś te moje pokłady cierpliwości się w momencie ulatniają, za to despotyzm i stanowczość w wyrażaniu sądów i stawianiu żądań pojawia się, jak na zawołanie. Bardzo tego nie lubię. Ale nie umiem się opanować.

Nie umiem w spokoju znieść głupich uwag. Nie umiem wytłumaczyć sobie, że to nic nie znaczące sytuacje. Nie umiem znieść i nie lubię niejasności, certolenia się ze sobą, rozmemłania. Taka mnie furia dopada, że najlepiej byłoby mnie chyba znokautować, żebym za dużo nie powiedziała. A wszystko chyba przez ten szpital, gdzie nikt nie słuchał, co do niego mówię, gdzie lekarze uważali, że oni wiedzą najlepiej, a ja wymyślam jakieś dziwactwa. No, bo skoro jestem na diecie cukrzycowej, to MUSZĘ mieć cukrzycę. A nie przyszło im do głowy, że ktoś może stosuje coś profilaktycznie, żeby uniknąć choroby. A tyle brzęczą o tej profilaktyce. I ten tydzień spędzony w szpitalu, tak mnie rozstroił nerwowo, że nawet po dwóch latach jeszcze mnie trzęsie, jak sobie wspomnę. I od tego momentu nie umiem u innych, bliskich – niebliskich, znieść niesłuchania, motania i miotania się, niejasności i użalania się nad sobą i wtrącania się z radami, kiedy o nie nie proszę, stwarzania problemów, gdzie ich nie ma. A jednocześnie, durny zaginiony grzebień jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi.

Chyba czas kupić sobie worek treningowy. Może mi ta złość przejdzie, jak się wyładuję. Albo znów zacząć pić hektolitry melisy.

3 komentarzy

  1. antenka said,

    11/04/2013 @ 18:11

    fajno że się pojawiasz🙂
    a cierpliwość, opanowanie i samokontrola – też mi tego brakuje

    melisa pomaga a jak nie to inne zioła😉

  2. Barbara Pelc said,

    14/04/2013 @ 21:33

    Spokój przyjdzie z czasem, też po ciąży miałam straaaasznie wyczulone nerwy, ale nieznośna córka zaczęła podrastać i łagodnieć (a może ja się przyzwyczaiłam po ponad 2,5 roku?) a ja uspokajam się razem z nią😀 Po ciąży poza nadprogramowymi kilogramami i rozstępami został mi najlepszy węch świata – nadaję się do polowań, mam węch jak te psy na kaczki😀

    • Rufikowa said,

      15/04/2013 @ 13:17

      oby, bo pomału nie radzę sobie z tą agresją😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: