Parafrazując przysłowie o biegunce

tudzież o przemarszu wojsk radzieckich.

Jenyyyy jak nie poczta, to kurier z GLS-u (ten to dopiero wykazał się mądrością i przebiegłością).

Był u nas we wtorek, po 21-szej. Twierdził, że był wcześniej, ale nikt nie podnosił domofonu (znów ten utrapiony domofon!) Aaaaa i dzwonił do mnie na telefon miiiilion razy (dokładnie to raz – no cóż, widać matematyka – i liczby – jest nauką baaaaardzo względną). No to grzecznie wytłumaczyłam, że domofonu nie mamy, a że mamy małe dziecko, to telefon po 20 wyciszamy. Dobrze, on rozumie, ale jutro mam mieć telefon włączony, on będzie około 15- No to czekam, z zapartym tchem, normalnie jak na kochanka. Tylko, że we wtorek był jeszcze jeden kurier, po 22 i ten w zasadzie zmusił mnie do zejścia na dół, bo stwierdził, że on nie będzie jeździł w kółko, a koniecznie musi mi dostarczyć paczkę. Zapomniał tylko dodać, że to ta paczka z wcześniejszego kuriera. A na paczce jak byk – BRAK DOMOFONU i podany nr telefonu. Ten przynajmniej umiał z tego pożytek zrobić.

No ale nic. Nieświadoma niecierpliwości kuriera i jego przebiegłości, dzwonię wczoraj około 15-tej do tego, z którym się umawiałam na dostarczenie paczki. Oświecił mnie, że jego kolega już mi ją dostarczył. W porządku. No jak dostarczył, to dostarczył. Wieczór. Mąż wykąpany pod kołdrą stygnie. Ja w wannie. Na zegarku 22-ga. Dzwoni telefon. Kurier informuje męża, że będzie za pół godziny. Mąż się wkur.ił😉 Powiedział mu w miarę grzecznie, że o 22:30 to on zamierza spać, a nie biegać w piżamie po klatce. Kurier nie był mu dłużny. Nawrzucał mu, że był u nas o 14-tej i nikogo nie zastał (ciekawe, gdzie miałam być, skoro dziecko obudziło mi się po 15-tej? A spało we własnym łóżeczku?) Dzwonił oczywiście domofonem. Witki mi opadły! Pomyślałam sobie, kolejny mądry,czytające ze zrozumieniem. Ale tak mnie tknęło i spojrzałam na telefon, cóż to za numer dzwonił. I co ujrzały moje piękne, choć już zmęczone oczy? Numer pod który dzwoniłam o godzinie 15-tej! I któremu jak krowie na miedzy dzień wcześniej tłumaczyłam, że NIE MAMY DOMOFONU i ma dzwonić na telefon zanim dostarczy paczkę.

I teraz naprawdę nie wiem, czy ten kurier jest taki zamotany? Zakochany? Czy po prostu głupi?

Zadzwoniłam dziś do niego przed godziną. Uświadomiłam mu, że już u nas był, we wtorek i że już mu mówiłam, że tylko telefon, nie domofon. Ten, że dzwonił, a jakże! – znów miliony razy – tak, raz po 22-giej. Poinformowałam, że JA dzwoniłam do niego o 15-tej, dlaczego wtedy mi nie powiedział, że był i miał paczkę? Oczywiście atak, że przecież on był, on dzwonił, że mąż odmówił przyjęcia paczki i że przecież nikt nie musiał do niego schodzić po tej 22-giej, przecież kod mogłam mu podać. Ratunkuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!! Nadal nie dotarło, że jak nie ma domofonu, to i nie ma kodu. No nic. Dziś ponoć ktoś inny ma dostarczyć tę paczkę. Zadzwoniłam do siedziby GLS-u i poprosiłam, by uświadomili kuriera, że PRZED (nie po) dostarczeniem paczki ma zadzwonić, że będzie za godzinę, dwie, ale ma zadzwonić. Na telefon. Bo inaczej będzie jeździł tam i z powrotem. Może poskutkuje. Natomiast jest jeden plus całej tej rozróby. Po nowym roku (bo w tym już nie zdążę, we wtorek wyjeżdżamy) ZAKŁADAM domofon, bo inaczej szlag mnie jasny trafi. Przepraszam za przydługie wynurzenia🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: