Sny o pracy

Dziś mężul mnie tak rozbawił, że się aż popłakałam. Ale minę z początku miałam nietęgą.

Wrócił biedak po 24 godzinach w pracy, dziś szedł na noc. Wiadomo, musi się zdrzemnąć. I tak długo wytrzymał, bo musiałam przed 11-tą podskoczyć do lekarza po receptę, a ktoś musiał popilnować młodej. No ale w końcu – jak już wróciłam – młoda padła i młody też padł. I tak sobie pospali oboje. Z tym, że krasnal zawsze wcześniej się budzi. A jak się budzi, to dzień jak co dzień. Obiadek, posiedzenie w pampersie. No a jak pampers zafajdany, to trzeba go przebrać.

Tyle, że młoda bardzo nie lubi spokojnie leżeć i czekać na przebranie, więc żeby mi niczego nie zabrudziła, chodzę z nią na przewijak do pokoju, gdzie właśnie spał mężul. Wchodzę ja sobie cichutko. Ustawiam przewijak na łóżeczku. A mąż nagle, ni to przebudzony, ni to śpiący wyciąga do mnie rękę i mówi:
-Weź sobie zobacz!
(ja mocno zszokowana, o co mu może chodzić – już podejrzewałam, że może jakiegoś robala chce mi na rękę zrzucić, nie zdążyłam nawet zadać pytania)
-No weź sobie zobacz te nowe legitymacje.
(a ręka pusta)

Jak ryknęłam śmiechem, to się mąż obudził biedny. Okazało się, że śniły mu się legitymacje studenckie, wszystkie podrobione he he🙂 i weź tu człowieku bądź poważny z takim chłopem.🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: