Urodzinki, urodzinkiiiiii

no i to by było na tyle w tym temacie he he

Oprócz tego – parzyste, po 30-tce – wychodzi po 16 na nogę :) to w sumie nawet jeszcze nie pełnoletniość :) Lubię swój wiek, tylko przykro mi,że czasu nie można zatrzymać. Ale to nie ze względu na moje lata, tylko na kurczący się czas z bliskimi. Życie.

Narada wojenna

Tak można by zatytułować taki oto obrazek :)

I tak się zastanawiam, czy to w sumie prawda, czy nie? Mianowicie, czy naprawdę córunie są bardziej Tatunia niż Mamuni? Czy może to jakaś legenda?

Ja tu widzę jawną zmowę. :) Coś knują przeciwko mnie he he. Ale może ujdę z życiem. :) W sumie ja też byłam/jestem córunią Tatunia. Choć może nie do końca. To moje córuniowanie ciężko wtłoczyć w schemat. Przez wiele wiele lat raczej toczyłam boje z ojcem. Zbyt duże podobieństwo charakterów. Teraz dopiero uczę się na spokojnie przyjmować to, jacy oboje jesteśmy :) A mój tato to żartowniś, krzykacz, łobuz, uparciuch, ale w gruncie rzeczy człowiek całkiem dobrego serca :) Nie chce źle, a że mu czasem nie wyjdzie, to jak każdemu z nas :) Ale mimo że często się z nim kłóciłam, to wiedziałam, że mogę na niego liczyć. Rzeczywiście wiele mógł dla mnie zrobić. I ja to doceniam. I wiem, że ojciec mnie kocha, tylko nie potrafi tego pokazać. Możliwe, że to spuścizna po wielodzietnej rodzinie, w jakiej się wychował. Tam nie było zbyt wiele czasu na czułości. Ale nie narzekam. To miałam od mamy. I pewnie dlatego, mimo że ojciec mnie kocha, to większą więź czuję z mamą. Bo ona jednak więcej miała dla mnie czasu.

Tato był albo w pracy, albo na rybach, albo grał w brydża. W domu zaś nie wtrącał się w moje wychowanie. Słuchał, o czym opowiadam, pomagał mi w lekcjach – głównie w tych ścisłych przedmiotach, ale to Mama dbała o wszystko. Również o to, bym miała się komu wygadać, bo rodzeństwa przecież nie mam. Dlatego tak często czułam się jak między młotem a kowadłem. Może gdybym miała rodzeństwo, to ta uwaga rodziców byłaby podzielona na dwa i nie trzeba byłoby się opowiadać po żadnej ze stron. Zwłaszcza, że dziecko nie powinno się opowiadać po żadnej ze stron. Dziecko jest od kochania rodziców. A rodzice od kochania dziecka. I myślę sobie, że jeśli rodzice traktują się po partnersku, to dziecko nie będzie musiało się opowiadać po żadnej ze stron. :) A czasem bywa, że rodzice zapominają, że dziecko to jest dziecko i zbyt wiele uzależniają od jego opinii. Owszem, dziecko powinno mieć głos w rodzinie, ale nie decydujący.

Ale wracając do sztamy z rodzicami :) Ogólnie nie musiałam nigdy chodzić na wojnę z żadnym z rodziców, więc nie było potrzeby jednoczenia sił :) okresu buntu nie przechodziłam :) I bardzo się cieszę, że nie przechodziłam, bo dzięki temu całkiem dobrze dogaduję się z obojgiem rodziców, nie ma żadnych niewyjaśnionych spraw, żadnych zaszłości :) Mam nadzieję, że nasza córka tak samo będzie się dobrze z nami dogadywać. Za to już wiem, że dziadek w roli dziadka się będzie spełniał. Bo że babcia oszaleje na punkcie wnuczki to było do przewidzenia :) Ale mój tato raczej boi się małych dzieci. Ponoć jak byłam mała, to bał się mnie na ręce wziąć. A co dopiero wykąpać, czy przewinąć. Ale pewnie mężczyźni do niektórych rzeczy muszą dojrzeć. :) Mężuś jest na tyle dorosłym mężczyzną, że jakoś mu to nie straszne. Na ręce brał już od pierwszych chwil po urodzeniu. Przy kąpielach pomaga. A ostatnio nawet przewinął! Oczywiście, wcześniej musiałam sprawdzić, czy nie ma w pielusze niespodzianki większego kalibru, a dopiero potem się zabrał za przewijanie, ale na wszystko przyjdzie czas. Tak myślę. :) Kochana ta moja rodzinka. :) I mąż i dzieciak i rodzice. Szkoda tylko, że Kasia ma jedną parę dziadków. I że są oni tak daleko, ale może dzięki temu częściej się ruszą z domku do wnusi :) Czekamy na wizytę, czekamy.

A teraz małe spojrzenie w przeszłość – córunia Tatunia odsłona prapradawna :)

Ale kieeeedy to byyło?! :)

Ps. A jak to u was było? Córunia Tatunia? Czy Mamuni?

Migotka

Dzień dobry państwu :) Dziś będzie obrazkowo :) Trzeba się pokazać światu :)

Ta wizyta u lekarza była bardzo przyjemna, ortopedów lubimy :)

I kąpać się bardzo lubimy zwłaszcza w ciepłej wodzie, bo w domku jakoś zimnawo przez te mrozy na dworze :)

I spać bardzo lubimy, o ile Mama nam nie przeszkadza stukaniem w klawiaturę :)

A to moje nowe królestwo w warszawskim domku :)

Mama ubrała mnie w pasiak i jeszcze chce, żebym się uśmiechała – a niedoczekanie jej :)

A teraz wsadzili mnie w jakieś chomąto i zabawki zawiesili wysoko!

No, choć tatuś przyszedł się pobawić :)

Bo ja jestem córeczka Tatusia :)

No dobra, Mamusi też się czasem dam poprzytulać :)

Miłego dnia państwu :)

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.